Cztery minuty życia. Dużo? Czy mało?

Cztery minuty życia. Dużo? Czy mało?

Data: 2018-12-31

Tylko, czy aż cztery minuty? Czas jest nieubłagany. Niezmienny. Konkretny w pomiarze. Cztery minuty – to zawsze będzie 240 sekund pracy zegara. Nie mniej. Nie więcej. To dużo, czy mało? Jak wiele, a może jak niewiele może wydarzyć się w tym konkretnym czasie?

Podobno skok narciarski trwa – zależnie od wielkości skoczni – od 4 do 7 sekund. Pozwalałoby to zmieścić w czasie czterech minut film z najbardziej ekscytującymi chwilami z narciarskich skoków prezentujący od 34 nawet do 60 lotów narciarzy!
W czasie Mundialu 2018 podczas meczu Portugalia – Maroko, Cristiano Ronaldo zdobył gol dla swojej drużyny przed upływem czwartej minuty. Mecz wygrała Portugalia z wynikiem 1:0. Podczas eliminacji do Euro 2016, w meczu z Gruzją Robert Lewandowski w cztery minuty zdobył trzy gole. Rozpoczął zdobywanie bramek w 89. minucie, w cztery minuty zmieniając wynik z 1:0 na 4:0 dla Polski. W cztery minuty nie da się jednak przebiec maratonu. To za mało żeby zregenerować siły po wyczerpującym treningu oraz zdecydowanie za mało aby przejechać Rajd Dakar. I niezbyt wiele aby nacieszyć się widokiem oglądanego meczu siatkarskiego.

 

 

Wszystko zależy od punktu z jakiego będziemy patrzeć na nasze cztery minuty – jako widz meczu, jako rozgrywający, skoczek, a może jako matka wyczekująca wieczornego powrotu dziecka z treningu?

A co jeśli Ci powiem, że w czterech minutach może się zawrzeć czyjeś życie? Być albo nie być? Co jeśli powiem, że zaledwie dwieście czterdzieści sekund może zaważyć na tym, czy komuś dane będzie jeszcze kiedyś rozegrać mecz? A może zagrać na pianinie? Wsiąść na rower? Pójść na spacer z rodziną? Zaledwie (a może właśnie aż!) cztery minuty są kluczowe w podjęciu udzielania pierwszej pomocy i rozpoczęcia Resuscytacji Krążeniowo – Oddechowej (RKO) u osoby z zatrzymaniem krążenia. Dlaczego?

Europejska Rada Resuscytacji wskazuje, że średnim czasem oczekiwania na przyjazd pogotowia ratunkowego w większości społeczeństw jest 5 – 8 minut od momentu wezwania. Oraz 8 - 11 minut od chwili wezwania do czasu rozpoczęcia pierwszej defibrylacji. To zdecydowanie średnia, którą w praktyce weryfikuje wiele aspektów – choćby takich jak liczba aktualnych wezwań, uliczne korki, odległość zdarzenia od stacji pogotowia, czy ilość i wyposażenie karetek jakimi pogotowie dysponuje. Zbieg tych zmiennych może zarówno skracać czas przybycia służb ratunkowych na miejsce zdarzenia, jak też znacząco go wydłużać. Z tego względu znaczącą rolę dla przeżycia osoby z nagłym zatrzymaniem krążenia (NZK) odgrywają świadkowie zdarzenia. To czy,  jakie i w jakim czasie podejmą działania.

U poszkodowanego z NZK zapasy tlenu w krwi tętniczej wystarczają zaledwie na 2 – 4 minut. Już po 3 – 4 minutach w przypadku niepodjęcia działań resuscytacyjnych dochodzi do niedotlenienia i nieodwracalnego uszkodzenia w mózgu. Dodatkowo na zauważenie zasługuje fakt, że wykonana w ciągu 3 – 5 minut od utraty przytomności defibrylacja może zapewnić poszkodowanemu przeżywalność na poziomie 50 – 70%. Natomiast każda minuta opóźnienia w podjęciu defibrylacji zmniejsza szanse przeżycia do wypisu ze szpitala aż o 10 – 12%! Oznacza to, że cztery minuty bez udzielenia adekwatnej pomocy poszkodowanemu, zmniejszają jego szanse na przeżycie aż o połowę! A 8 – 10 minut bezczynnego oczekiwania na pogotowie niemal całkowicie odbierają mu tą szansę. Podjęcie Resuscytacji Krążeniowo – Oddechowej przez świadków zdarzenia minimalizuje spadek szans na przeżycie do 3-4% na każdą minutę, co pokazuje jak fundamentalną rolę odgrywa jak najszybsze podjęcie się udzielania pierwszej pomocy osobie z zatrzymaniem krążenia. To tak, jak z dbaniem o uzupełnianie braków w samochodzie. Jeśli brakuje paliwa – musisz natychmiast je uzupełnić, bo inaczej dalej nie pojedziesz. Brak płynu hamulcowego także sprawi, że układ hamulcowy nie będzie działał poprawnie. Tak jak samochód paliwa, płynu hamulcowego czy chłodniczego, tak mózg i cały organizm człowieka potrzebuje do pracy tlenu, który rozprowadzany jest wraz z krwią. Niezwłoczne rozpoczęcie prowadzenia resuscytacji krążeniowo – oddechowej pomaga dostarczać tlen do tkanek. Natomiast użycie automatycznego defibrylatora zwiększa możliwość wcześniejszego pobudzenia serca do podjęcia samodzielnej pracy. Zatem im wcześniej rozpoczniemy udzielanie pierwszej pomocy, tym krótszy będzie czas, kiedy mózg poszkodowanego pozostaje bez tlenu. A tym samym minimalizujemy skalę uszkodzenia jego tkanek w wyniku niedotlenienia.

Cztery krótkie minuty. Czasem wydaje nam się, że to tak mało… Lecz czasem to wystarczająco dużo – aby zacząć ratować czyjeś życie.

 

Dorota Bandurska

ZOBACZ INNE

AKTUALNOŚCI