Wizytacja w Bolesławcu - strzał w dziesiątkę

Wizytacja w Bolesławcu - strzał w dziesiątkę

Data: 2017-04-26

Korytarz prowadzący do sali gimnastycznej – koniecznie trzeba zaznaczyć, że nowej, bo ok. 700 uczniów obu szkół ma do dyspozycji aż dwie o łącznej powierzchni 1800 metrów kwadratowych i widownią z 300 miejscami – przypomina aleję gwiazd sportu. Oczywiście gwiazd sportu szkolnego i regionalnego. Najpierw przeszklone gabloty z pucharami, którym coraz ciaśniej, potem – wiszące na ścianach – mniej więcej metrowej wysokości zdjęcia tych, którzy zdobywali te puchary w zawodach lekkoatletycznych i turniejach piłki nożnej, ręcznej, koszykówki, siatkówki oraz w wielu innych dyscyplinach sportu.

Uczniem tej szkoły był kiedyś tenisista Krystian Pfeiffer, reprezentant Polski w Pucharze Davisa. W ogóle Bolesławiec obrodził w wielkie talenty tenisowe, ponieważ w tym mieście urodził się Łukasz Kubot, mistrz Australian Open w deblu. Do szkoły chodził co prawda w Lubinie, ale to nie powód, aby pozdrowienia i życzenia od niego nie mogły witać wszystkich wchodzących do budynku głównym wejściem.

Sport szkolny ma pod tym adresem długą tradycję. Były „stare” eskaesy, były klasy sportowe, potem MultiSport i JuniorSport, więc „nowy” SKS też musiał tu trafić. – Bo dzieci nie mają prawa się nudzić – twierdzi Adrian Bernacki. I dodaje, że obecny program jest bardzo potrzebny. – W zeszłym roku prowadziliśmy zajęcia pozalekcyjne, ale z duszą na ramieniu, bo co by było, gdyby, odpukać!, coś się komuś stało podczas tych zajęć? SKS jest więc jak znalazł.

Nauczyciele zgodnie wskazują na pewną niedoskonałość programu, który nie pokrywa się z rokiem szkolnym. Gdyby zaczynał się we wrześniu i kończył w czerwcu, to nikt nie musiałby się zastanawiać, czy zajęcia będą się odbywały od stycznia, czy na przykład dopiero od marca. Wszyscy zdają sobie jednak sprawę, że ta przeszkoda jest chyba nie do przeskoczenia, więc po prostu robią swoje.

Dyscypliną numer 1 w grupie Adriana Bernackiego jest piłka nożna, ale jeśli trzeba zagrać w ręczną, to chłopcy zagrają. Niedawno drużyna oparta na futbolistach zajęła trzecie miejsce w gimnazjadzie strefowej, chciaż musiała rywalizować z drużynami, które uprawiają przede wszystkim właśnie piłkę ręczną, a półfinał przegrała minimalnie.

Są sukcesy, są także chętni do uprawiania sportu. Jest ich nawet więcej niż miejsc w ćwiczących grupach. – Ale jeśli przyjdzie więcej niż 18 osób, to przecież nikogo nie wyrzucimy za drzwi – zapewnia nauczyciel.

Uczniowie bolesławieckiej „Jedynki” doskonale sobie radzą nie tylko na boiskach. Praktycznie nie ma roku, aby któryś z jej absolwentów nie dostał się do XIV LO we Wrocławiu, uznawanego za jedną z najlepszych szkół tego typu w Polsce. Być może tajemnica sukcesów także w naukach humanistycznych i ścisłych tkwi w planie lekcji, którego układanie zaczyna się od wychowania fizycznego. Tak właśnie robią w tym gimnazjum, dzięki czemu w zdrowym ciele jest tam także mądry duch.

 

GALERIA

ZOBACZ INNE

AKTUALNOŚCI

  • 2017-10-01

    Na planie filmu instruktażowego... ujęcie pierwsze - akcja!

  • 2017-05-11

    Pomorskie stawia na akrobatykę!

  • 2017-02-01

    Rusza program Szkolny Klub Sportowy