Tu się zaczyna Liga Mistrzów - wizytacja zajęć w Płocku

Tu się zaczyna Liga Mistrzów - wizytacja zajęć w Płocku

Data: 2017-04-29

Najkrótsza droga z Płocka do świata wielkiego sportu prowadzi właśnie przez boiska piłki ręcznej. Na samym szczycie piramidy jest Orlen Wisła Płock – klub występujący w elitarnej Lidze Mistrzów – a na samym dole grupy Szkolnego Klubu Sportowego.

Chyba każdy z 18 chłopców, uczniów III klasy podstawówki nr 21, chciałby pójść w ślady starszych kolegów. Nie tylko chodzą z rodzicami na mecze (Orlen Wisła przekazuje płockim szkołom sporą pulę bezpłatnych biletów), ale przede wszystkim dwa razy w tygodniu spotykają się po lekcjach na zajęciach SKS. Niektórzy z nich przed meczami ligowymi wyprowadzają czołowych szczypiornistów Polski i Europy na boisko w Orlen Arenie. To dla nich wielka atrakcja i wspaniałe przeżycie. Czy można się dziwić, że marzy im się taka kariera? A może nawet jeszcze większa?

Marzeniom trzeba pomóc pracą, więc pilnie trenują. Ulubioną częścią każdych zajęć jest dla nich mecz. Grają tak, jak widzą z trybun czy chociaż w telewizji. Wiedzą, że trzeba walczyć o każdą piłkę. Łukasz Świątek, nauczyciel opiekujący się tą grupą, prawie nie wyjmuje gwizdka z ust. Bywa, że musi na chwilę wykluczyć dwóch chłopców. Pojedynczych kar nawet nie ma co liczyć, bo to stały element gry w piłkę ręczną.

W ten sposób chłopcy uczą się, gdzie przebiega cienka granica między walką zaciętą, ale zgodną z przepisami, a faulem. Przecież nie można pozwolić rywalowi na zdobycie gola. Jego akcję trzeba przerwać jak najdalej od własnej bramki, a jeszcze lepiej odebrać mu piłkę i samemu zdobyć gola. Każde trafienie sprawia im taką radość, jakby to był co najmniej finał Ligi Mistrzów.

Piłkarze ręczni to twardzi mężczyźni, a ci chłopcy powoli też na takich wyrastają. Przecież raz walczy się o piłkę w pionie, raz w poziomie. Ktoś upadł na podłogę? Trudno, nie szkodzi… Bo nie ma, że boli – nie było gwizdka, więc po prosu trzeba się podnieść i grać dalej. Sport to także szkoła charakteru.

Jeszcze za wcześnie, aby oceniać, czy to pokolenie przyszłych piłkarzy ręcznych jest mniej czy może bardziej uzdolnione od Adama Wiśniewskiego, Kamila Szypszaka, Mateusza Piechowskiego i ich rówieśników. – Oczywiście są tacy, którzy „łapią” szybciej niż inni, ale pierwszą diagnozę będzie można postawić dopiero za trzy, cztery lata – mówi Łukasz Świątek. – Najważniejsze, żeby popularyzować sport, przyciągać do niego dzieci i zapewniać im jak najwięcej aktywności fizycznej.

60 minut na boisku minęło dużo szybciej niż trzy kwadranse w ławce. Czas do domu. Przed meczem było – jak każe zwyczaj – przywitanie na środku boiska, a po ostatnim gwizdku podziękowanie za grę. W drzwiach już czekają koszykarki z gimnazjum. To druga grupa z płockiego Zespołu Szkół nr 2 biorąca udział w programie SKS.

GALERIA

ZOBACZ INNE

AKTUALNOŚCI

  • 2017-04-22

    Wizytacja szkół w zachodniopomorskim.

  • 2017-05-16

    Niby piątek, a na boisku grad emocji!

  • 2017-05-17

    Rolki, łyżwy, wrotki - relacja z wizytacji zajęć w województwie lubelskim!